Rzuciłam w kąt buty i powiesiłam płaszcz na wieszaku. Ruszyłam w stronę swojego pokoju. Jestem taka padnięta... już chyba nigdy nie pójdę na misje tak daleko. Chciałam szybko wejść po schodach na górę i zaraz są drzwi do mojego pokoju, gdy usłyszałam krzyk z kuchni :
- O! Wróciłaś! Chodź. - to był głos mamy
Westchnęłam... wiedziałam, że będę musiała zdać relację o misji i czy nic mi nie jest. Wiadomo, że jako shinobi nie zawsze uda mi się wyjść bez szwanku z misji.
W progu od razu rzuciła się na mnie moja mama i uściskała oraz dodała, że cieszy się, że nic mi nie jest.
- Nic mi się nie stało m a m o ! - powiedziałam wolno i wyraźnie, odpychając ją od siebie
Skierowałam się do lodówki, jak już jestem w kuchni to się czegoś napiję. Kilka łyków soku pomarańczy wystarczyło. Mama myła warzywa, chyba na obiad,a tata... hmm... gdzie on jest ? Zawsze czytał nowe zlecenia i robił raporty z przesłuchań.
- Mamo, gdzie się podział ojciec ? -spytałam się jej i przy okazji usiadłam, przy stole
- Mówił, że szanowna Mizukage ma dla niego misję, więc pewnie wróci jutro.- odwróciła się i posłała swój uśmiech, którym zawsze się do mnie uśmiechała, oznaczał w większości "jest wszystko dobrze i tak zostanie". "Szanowna Mizukage"... pff... nie, że jej nie lubię, tylko ta jej obsejsa na punkcie zamąż pójścia jest wkurzająca. Broń cię tylko wspomnij coś o tym... lepiej zeby cię tam nie było. Biedny Ao... chyba tylko jest w stanie z nią przeżyć. Nie zauważyłam kiedy wparowała Kaori z Noriko. Oczywiście przez okno.
- Haru! Szukałyśmy ciebie po całej wiosce ! - powiedziała Kaori i rzuciła mi się na szyję.
- Aaa... bo zaraz spadnę, z tego krzesła ! - szybko odepchnęłam ją do siebie i wstałam dla własnego bezpieczeństwa. Kaori wyraz twarzy mówił " bo na pewno coś by ci się stało, gdybyś spadła z tego krzesła" , a ja odpowiedziałam wzrokiem " tak, a żebyś wiedziała" i pokazałam język. Prze parę minut droczyłam się z nią. Nasze przepychanki przerwałą Noriko, swoim słynnym chrząknięciem. Obie przestałyśmy.
- No! - klasnęła rękoma - Zbieramy się dziewczyny, mamy robotę.- powiedziała
Kaori opanowała się i czekały na mnie. Spojrzałam na nie " co się dzieje?", Noriko kiwnęła głową by iść za nią. Oho! Ja to już wiem na co się zapowiada. Mizukage ma dla nas robotę. W pośpiechu założyłam buty i wyskoczyłam przez okno, przed tym dodałam, że wrócę na kolację.
Wszystkie biegłyśmy do bazy głównej Mizukage, w międzyczasie żartując i śmiejąc się...
poniedziałek, 30 września 2013
niedziela, 22 września 2013
Od Tonari
-Dziękuję.- odpowiedziałam i
wyszłam ze sklepu. Nie zdążyłam nawet przekroczyć progu a już
usłyszałam szepty za moimi plecami „To ona …….jej rodzice…..
zasłużyli …. ich wina…. szkoda,że… została….”
Odwróciłam się i spiorunowałam sprzedawczynie wzrokiem.
–Była by pani tak łaskawa
i poczekała z obgadywaniem klienta aż ten wyjdzie…- warknęłam.
Zamilkła i zbladła. Hyh. Nie mam zamiaru tracić czasu na
takie głupstwa. Gdybym zwracała uwagę na każde takie zachowanie
nie doszłabym do domu w ciągu 3 godzin, a mieszkam zaledwie 100 m
od centrum.
Rozpakowałam
zakupy i rozejrzałam się po moim nowym mieszkaniu. Połowę
przestrzeni zajmowały pudła z moim rzeczami, nie miałam czasu ich
jeszcze rozpakować. No cóż najwyższy czas się za to zabrać. Na
pierwszy ogień poszły ubrania i najpotrzebniejsze przybory
kuchenne, później zabrałam się za książki najbardziej obszerną
część mojego ekwipunku. Przygodowe, horrory, romanse(nigdy nie
czytałam, ale nie mam serca się ich pozbyć…), po książki
historyczne i poradniki walki. Przeczytałam tyle książek, że
prawdopodobnie znam każdą technikę i strategie przeciwnika. Po
ułożeniu wszystkiego alfabetycznie, zabrałam się do ostatniego
pudła. Przełknęłam wielką gule w gardle i powoli odkleiłam
taśmę. Poczułam delikatny zapach zielonej herbaty i lawendy.
Ostrożnie rozpakowałam strzępki kimona, złamaną katanę, dwa
dzwoneczki i biało-czerwoną maskę lisa. Tyle ocalało. Tylko tyle
zostało po mojej rodzinie. Na dnie zauważyłam jeszcze starą
fotografie. Byłą na niej piękna kobieta o czarnych włosach i
mężczyzna o stalowym spojrzeniu. Trzymali na rękach dwójkę
dzieci, chłopczyka o złotych włosach i małą dziewczynkę. Byli
szczęśliwi. BYLI.
- Hej, Tonari !!- w oknie
pojawił się kurdupel w masce ptaka – Ruszaj się !- wykrzyczał
radośnie. Jeszcze raz spojrzałam na fotografie. Nie. To już
przeszłość. Muszę się skupić na przyszłości. Chwyciłam broń
i założyłam maskę lisa. Skoczyłam na parapet i zerknęłam przez
ramie na mój nowy dom. Nowe życie. Ale czy uda mi się uwolnić od
przeszłości? Zeskoczyłam w dół i udałam się na kolejną misję.
piątek, 20 września 2013
Od Haru
- Jesteśmy blisko... - powiedziałam do towarzyszy,a ci kiwnęli głowami i rozproszyli się tak jak było w planie.
Nasz aktualny cel to Hoki Watari, zwykła misja rangi B. Nie można o nim powiedzieć, że jest mega silny. Otwarłam ostatni raz księgę Bingo i spojrzałam na znane informacje o nim. "Jego naturą jest ogień i woda", zamknęłam księgę i uśmiechnęłam się pod nosem. Będzie zabawa! O! Zapomniałam bym nałożyć mojej maski ANBU, wolałam bym bez niej wszystko robić, może i fajnie wygląda, ale cieżko się w niej oddycha jak się zmęczysz,a widoczność przed dwie dziury jest ograniczona... I jak ja mam tak pracować ? No tak... sama tego chciałam. Od małego podziwiałam ANBU,a teraz... zaśmiałam się... A i do stroju też można mieć wiele do życzenia. Przerwałam rozmyślania, by skupić się na misji.
- Haru, skup się, zaraz zaczynamy! - usłyszałam i zobaczyłam mojego partnera na tą misję, przezywam go "jeżem" bo ma włosy jak jeż i jest mały jak na swój wiek, mniejszy ode mnie, lecz jest dobry w walce w ręcz. Tylko tyle, bo za dużo w jego karcie nie było... prychnęłam w myślach.
Plan wszedł już w życie, jak to się mówi. Zaczailiśmy się przy drodze, ja jako, że razem z "jeżem" jesteśmy dobrzy w walce w ręcz, znajdujemy się w pierwszej fazie planu. Jednak na wszelki wypadek muszę razem z Wielkim Pieczętującym* założyć specjalne pieczęcie.
Rozłożyłam zwój i po kolei układałam znaki do pieczęci, przyłożyłam rękę i gotowe. Nie ustawiłam jej, bo nasz Wielki Pieczętujący musi sprawdzić czy jest dobrze ułożona. Mniejsza już o to.
Schowałam się za pomocą genjutsu, tak jak inni. Pozostało czekanie...
Nie wiem ile czekaliśmy, lecz zgodnie z tajnymi informacjami Hoki ukazał nam się. Przygotowałm się do ataku... Powoli... powoli... Pozycja do szybkiego ataku i po chwili znalazłam się przy Hoku. Przyczepiłam się do niego jak "jeż" i uderzyliśmy w punkty witalne. Swoją robotę zrobiłam, miałam założyć pieczęć paraliżu, lecz wywinął nam się. Odskoczyłam. Do akcji wkroczył Wielki Pieczętujący. Walczył z nim w ręcz i za pomocą miecza. Teraz moja kolej na walkę z nim. Rzuciłam serię shurikenów połączonych z moją czakrą wiatry, lecz tylko jeden do drasnął.
-Cholera ! - wściekłam się, co jak co, lecz nigdy nie pudłuję, zwiększyłam tępo
Pojawiałam się to z jednej i to z drugiej strony, z pomocą przyszedł "jeż" . Bronił się jak mógł... skurczybyk jeden! Oni też sobie nie radzili. Chyba mogę to wypróbwać... Przyjęłam pozycję do ataku. Nie myślac, o tym skupiłam czakrę na dłoni. Musiałm dobrze wycelować. Obserwowałam jak walczyli by nie znokautować kogoś z moich, to by była wrzawa. Zrezygnowałam z zatrutych igieł. Nagle stanęli an przeciwko siebie i Hoki urzył uwolnienia ognia, to była moja szansa! Za pomocą genjutsu znalazłam się za nim, nic nie zrobił, bo mnie nawet nie wyczuł, a ja szybkim ruchem dotknęłam go prawą ręką w punkt witalny na szyi. Padł jak długi na ziemię. Prychnęłam z zadowolenia, że ja go pokonałam. Spojrzałam na nich.
- Ha, pokonałąm go ! - powiedziałam
- Pewnie... - odparli - "jeż" rzucił go sobie na plecy
- Wracamy - powiedział Wielki Pieczętujący
- Eeeej! Zaczekajcie! - krzycałam za nimi i czym prędzej ruszyłam
Jestem trochę zmęczona,a do naszego kraju daleko. Jakieś 6 dni drogi. No cóż... takie uroki trudniejszych misji, chociaż cieszę się, że nie dostałam misji w kraju Krwi. Współczuję Kaori i Noriko, ale one są we dwie, a nie ja jedna z tymi ponurakami musiałam iść. Och... Trzeba przyśpieszyć, jeśli mamy zdążyć .
* Wielki Pieczętujący - ANBU z naszej wioski o nieprzęciętnych zdolnościach do pieczętowania i zakłądania pieczęci, nie znam go dobrze. Straszny z niego sztywniak.
Nasz aktualny cel to Hoki Watari, zwykła misja rangi B. Nie można o nim powiedzieć, że jest mega silny. Otwarłam ostatni raz księgę Bingo i spojrzałam na znane informacje o nim. "Jego naturą jest ogień i woda", zamknęłam księgę i uśmiechnęłam się pod nosem. Będzie zabawa! O! Zapomniałam bym nałożyć mojej maski ANBU, wolałam bym bez niej wszystko robić, może i fajnie wygląda, ale cieżko się w niej oddycha jak się zmęczysz,a widoczność przed dwie dziury jest ograniczona... I jak ja mam tak pracować ? No tak... sama tego chciałam. Od małego podziwiałam ANBU,a teraz... zaśmiałam się... A i do stroju też można mieć wiele do życzenia. Przerwałam rozmyślania, by skupić się na misji.
- Haru, skup się, zaraz zaczynamy! - usłyszałam i zobaczyłam mojego partnera na tą misję, przezywam go "jeżem" bo ma włosy jak jeż i jest mały jak na swój wiek, mniejszy ode mnie, lecz jest dobry w walce w ręcz. Tylko tyle, bo za dużo w jego karcie nie było... prychnęłam w myślach.
Plan wszedł już w życie, jak to się mówi. Zaczailiśmy się przy drodze, ja jako, że razem z "jeżem" jesteśmy dobrzy w walce w ręcz, znajdujemy się w pierwszej fazie planu. Jednak na wszelki wypadek muszę razem z Wielkim Pieczętującym* założyć specjalne pieczęcie.
Rozłożyłam zwój i po kolei układałam znaki do pieczęci, przyłożyłam rękę i gotowe. Nie ustawiłam jej, bo nasz Wielki Pieczętujący musi sprawdzić czy jest dobrze ułożona. Mniejsza już o to.
Schowałam się za pomocą genjutsu, tak jak inni. Pozostało czekanie...
Nie wiem ile czekaliśmy, lecz zgodnie z tajnymi informacjami Hoki ukazał nam się. Przygotowałm się do ataku... Powoli... powoli... Pozycja do szybkiego ataku i po chwili znalazłam się przy Hoku. Przyczepiłam się do niego jak "jeż" i uderzyliśmy w punkty witalne. Swoją robotę zrobiłam, miałam założyć pieczęć paraliżu, lecz wywinął nam się. Odskoczyłam. Do akcji wkroczył Wielki Pieczętujący. Walczył z nim w ręcz i za pomocą miecza. Teraz moja kolej na walkę z nim. Rzuciłam serię shurikenów połączonych z moją czakrą wiatry, lecz tylko jeden do drasnął.
-Cholera ! - wściekłam się, co jak co, lecz nigdy nie pudłuję, zwiększyłam tępo
Pojawiałam się to z jednej i to z drugiej strony, z pomocą przyszedł "jeż" . Bronił się jak mógł... skurczybyk jeden! Oni też sobie nie radzili. Chyba mogę to wypróbwać... Przyjęłam pozycję do ataku. Nie myślac, o tym skupiłam czakrę na dłoni. Musiałm dobrze wycelować. Obserwowałam jak walczyli by nie znokautować kogoś z moich, to by była wrzawa. Zrezygnowałam z zatrutych igieł. Nagle stanęli an przeciwko siebie i Hoki urzył uwolnienia ognia, to była moja szansa! Za pomocą genjutsu znalazłam się za nim, nic nie zrobił, bo mnie nawet nie wyczuł, a ja szybkim ruchem dotknęłam go prawą ręką w punkt witalny na szyi. Padł jak długi na ziemię. Prychnęłam z zadowolenia, że ja go pokonałam. Spojrzałam na nich.
- Ha, pokonałąm go ! - powiedziałam
- Pewnie... - odparli - "jeż" rzucił go sobie na plecy
- Wracamy - powiedział Wielki Pieczętujący
- Eeeej! Zaczekajcie! - krzycałam za nimi i czym prędzej ruszyłam
Jestem trochę zmęczona,a do naszego kraju daleko. Jakieś 6 dni drogi. No cóż... takie uroki trudniejszych misji, chociaż cieszę się, że nie dostałam misji w kraju Krwi. Współczuję Kaori i Noriko, ale one są we dwie, a nie ja jedna z tymi ponurakami musiałam iść. Och... Trzeba przyśpieszyć, jeśli mamy zdążyć .
* Wielki Pieczętujący - ANBU z naszej wioski o nieprzęciętnych zdolnościach do pieczętowania i zakłądania pieczęci, nie znam go dobrze. Straszny z niego sztywniak.
Subskrybuj:
Posty (Atom)