-Dziękuję.- odpowiedziałam i
wyszłam ze sklepu. Nie zdążyłam nawet przekroczyć progu a już
usłyszałam szepty za moimi plecami „To ona …….jej rodzice…..
zasłużyli …. ich wina…. szkoda,że… została….”
Odwróciłam się i spiorunowałam sprzedawczynie wzrokiem.
–Była by pani tak łaskawa
i poczekała z obgadywaniem klienta aż ten wyjdzie…- warknęłam.
Zamilkła i zbladła. Hyh. Nie mam zamiaru tracić czasu na
takie głupstwa. Gdybym zwracała uwagę na każde takie zachowanie
nie doszłabym do domu w ciągu 3 godzin, a mieszkam zaledwie 100 m
od centrum.
Rozpakowałam
zakupy i rozejrzałam się po moim nowym mieszkaniu. Połowę
przestrzeni zajmowały pudła z moim rzeczami, nie miałam czasu ich
jeszcze rozpakować. No cóż najwyższy czas się za to zabrać. Na
pierwszy ogień poszły ubrania i najpotrzebniejsze przybory
kuchenne, później zabrałam się za książki najbardziej obszerną
część mojego ekwipunku. Przygodowe, horrory, romanse(nigdy nie
czytałam, ale nie mam serca się ich pozbyć…), po książki
historyczne i poradniki walki. Przeczytałam tyle książek, że
prawdopodobnie znam każdą technikę i strategie przeciwnika. Po
ułożeniu wszystkiego alfabetycznie, zabrałam się do ostatniego
pudła. Przełknęłam wielką gule w gardle i powoli odkleiłam
taśmę. Poczułam delikatny zapach zielonej herbaty i lawendy.
Ostrożnie rozpakowałam strzępki kimona, złamaną katanę, dwa
dzwoneczki i biało-czerwoną maskę lisa. Tyle ocalało. Tylko tyle
zostało po mojej rodzinie. Na dnie zauważyłam jeszcze starą
fotografie. Byłą na niej piękna kobieta o czarnych włosach i
mężczyzna o stalowym spojrzeniu. Trzymali na rękach dwójkę
dzieci, chłopczyka o złotych włosach i małą dziewczynkę. Byli
szczęśliwi. BYLI.
- Hej, Tonari !!- w oknie
pojawił się kurdupel w masce ptaka – Ruszaj się !- wykrzyczał
radośnie. Jeszcze raz spojrzałam na fotografie. Nie. To już
przeszłość. Muszę się skupić na przyszłości. Chwyciłam broń
i założyłam maskę lisa. Skoczyłam na parapet i zerknęłam przez
ramie na mój nowy dom. Nowe życie. Ale czy uda mi się uwolnić od
przeszłości? Zeskoczyłam w dół i udałam się na kolejną misję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz