- Jesteśmy blisko... - powiedziałam do towarzyszy,a ci kiwnęli głowami i rozproszyli się tak jak było w planie.
Nasz aktualny cel to Hoki Watari, zwykła misja rangi B. Nie można o nim powiedzieć, że jest mega silny. Otwarłam ostatni raz księgę Bingo i spojrzałam na znane informacje o nim. "Jego naturą jest ogień i woda", zamknęłam księgę i uśmiechnęłam się pod nosem. Będzie zabawa! O! Zapomniałam bym nałożyć mojej maski ANBU, wolałam bym bez niej wszystko robić, może i fajnie wygląda, ale cieżko się w niej oddycha jak się zmęczysz,a widoczność przed dwie dziury jest ograniczona... I jak ja mam tak pracować ? No tak... sama tego chciałam. Od małego podziwiałam ANBU,a teraz... zaśmiałam się... A i do stroju też można mieć wiele do życzenia. Przerwałam rozmyślania, by skupić się na misji.
- Haru, skup się, zaraz zaczynamy! - usłyszałam i zobaczyłam mojego partnera na tą misję, przezywam go "jeżem" bo ma włosy jak jeż i jest mały jak na swój wiek, mniejszy ode mnie, lecz jest dobry w walce w ręcz. Tylko tyle, bo za dużo w jego karcie nie było... prychnęłam w myślach.
Plan wszedł już w życie, jak to się mówi. Zaczailiśmy się przy drodze, ja jako, że razem z "jeżem" jesteśmy dobrzy w walce w ręcz, znajdujemy się w pierwszej fazie planu. Jednak na wszelki wypadek muszę razem z Wielkim Pieczętującym* założyć specjalne pieczęcie.
Rozłożyłam zwój i po kolei układałam znaki do pieczęci, przyłożyłam rękę i gotowe. Nie ustawiłam jej, bo nasz Wielki Pieczętujący musi sprawdzić czy jest dobrze ułożona. Mniejsza już o to.
Schowałam się za pomocą genjutsu, tak jak inni. Pozostało czekanie...
Nie wiem ile czekaliśmy, lecz zgodnie z tajnymi informacjami Hoki ukazał nam się. Przygotowałm się do ataku... Powoli... powoli... Pozycja do szybkiego ataku i po chwili znalazłam się przy Hoku. Przyczepiłam się do niego jak "jeż" i uderzyliśmy w punkty witalne. Swoją robotę zrobiłam, miałam założyć pieczęć paraliżu, lecz wywinął nam się. Odskoczyłam. Do akcji wkroczył Wielki Pieczętujący. Walczył z nim w ręcz i za pomocą miecza. Teraz moja kolej na walkę z nim. Rzuciłam serię shurikenów połączonych z moją czakrą wiatry, lecz tylko jeden do drasnął.
-Cholera ! - wściekłam się, co jak co, lecz nigdy nie pudłuję, zwiększyłam tępo
Pojawiałam się to z jednej i to z drugiej strony, z pomocą przyszedł "jeż" . Bronił się jak mógł... skurczybyk jeden! Oni też sobie nie radzili. Chyba mogę to wypróbwać... Przyjęłam pozycję do ataku. Nie myślac, o tym skupiłam czakrę na dłoni. Musiałm dobrze wycelować. Obserwowałam jak walczyli by nie znokautować kogoś z moich, to by była wrzawa. Zrezygnowałam z zatrutych igieł. Nagle stanęli an przeciwko siebie i Hoki urzył uwolnienia ognia, to była moja szansa! Za pomocą genjutsu znalazłam się za nim, nic nie zrobił, bo mnie nawet nie wyczuł, a ja szybkim ruchem dotknęłam go prawą ręką w punkt witalny na szyi. Padł jak długi na ziemię. Prychnęłam z zadowolenia, że ja go pokonałam. Spojrzałam na nich.
- Ha, pokonałąm go ! - powiedziałam
- Pewnie... - odparli - "jeż" rzucił go sobie na plecy
- Wracamy - powiedział Wielki Pieczętujący
- Eeeej! Zaczekajcie! - krzycałam za nimi i czym prędzej ruszyłam
Jestem trochę zmęczona,a do naszego kraju daleko. Jakieś 6 dni drogi. No cóż... takie uroki trudniejszych misji, chociaż cieszę się, że nie dostałam misji w kraju Krwi. Współczuję Kaori i Noriko, ale one są we dwie, a nie ja jedna z tymi ponurakami musiałam iść. Och... Trzeba przyśpieszyć, jeśli mamy zdążyć .
* Wielki Pieczętujący - ANBU z naszej wioski o nieprzęciętnych zdolnościach do pieczętowania i zakłądania pieczęci, nie znam go dobrze. Straszny z niego sztywniak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz