Powoli zaczynaliśmy
odczuwać skutki tak długiej misji. To już 2 tydzień podróży,
jesteśmy wyczerpani a najtrudniejsze dopiero przed nami.
- Hej!! Wiem, że
musimy dotrzeć tam jak najszybciej, ale w takim stanie nawet jak już
się na niego natkniemy to możemy mieć problem w walce.- wysapał
Sonozaki, jedyny Wielki Pieczętujący w naszej drużynie. Spojrzałam
na resztę grupy i zwolniłam, dając im znak, że robimy przerwę.
–Dobra. Trzeba się
wyspać i nabrać energii, bo to nasz ostatni przystanek, musimy być
w pełni sił. Nie wiemy czego się po nim spodziewać, więc
zachowajcie czujność. Nie chcę, żeby któremu kolwiek coś się
stało. Jasne?
-Jej Tonari to było….
Głębokie… Próbujesz nas zmotywować? Martwisz się o nas prawda?
Teraz nie masz wyjścia musisz to przyznać. To tylko proste trzy
słowa…- Wiedziałam do czego zmierza i spiorunowałam go wzrokiem.
-No dalej powtórz za
mną „Kocham Cię Izuka-se…” Auu!!! A to za co??!! Tylko
żartowałem nie musisz się tak wściekać…..- powiedział Izuka z
miną zbitego psa.
-Ale kiedyś to powiesz
i to będzie dzień mojego zwycięstwa!! Buhahahahaha!!!- cała
drużyna wybuchła śmiechem co pozwoliło na rozładowanie
atmosfery.
Po posiłku
sprawdziliśmy teren i rozmieściliśmy zabezpieczenia. Było cicho.
Nawet za cicho. Ptaki nie ćwierkały i w pobliżu nie było żadnych
zwierząt. Raczej to nie my je wypłoszyliśmy…. Spojrzałam na
Izuke, a on od razu zrozumiał o co mi chodzi i wszyscy zamilkli.
Sięgnęłam po maskę, a reszta uczyniła to samo. Ufają mi,
wiedzą, że moja intuicja nigdy nie zawodzi. Kiwnięciem wskazałam
im pobliskie drzewa. Z dołu można zauważyć, że coś tam jest.
Coś cienkiego. Sonozaki w masce ptaka też to zauważył i zwinnie
wspiął się na jedno z nich.
- Żyłka z trucizną.
Na moje oko dość silną.- Powiedział i sięgną po nóż.
-Nie!! Nie możesz tego
przeciąć to najprawdopodobniej pułapka. Złaź na dół musimy to
ominąć.- Sonozaki spojrzał na mnie zdezorientowany, ale za chwile
dołączył do reszty.
Odeszliśmy zaledwie 10
metrów dalej, a ziemie spowiła mgła. Tak prosta technika miała
nas przestraszyć? Wyszliśmy na polane, nie było tu niczego prócz
4 głazów rozstawionych w równych odstępach. Można było wyczuć
napięcie zawieszone w powietrzu. Dostrzegłam ruch za jednym z
kamieni, to był tylko ułamek sekundy, ale wiem co widziałam.
Czarny płaszcz z czerwoną chmurą. Cholera!! Co tu robi członek
Akatsuki??!! Wiedziałam, że coś tu śmierdzi… Misja na pozór
banalna : „Przyprowadźcie dziecko do wioski, całe i zdrowe. ”
Tylko po co mieliby wysyłać ANBU po jakiegoś bachora?
-Szukacie czegoś? A
może kogoś?- powiedział ktoś niskim, spokojnym głosem.
- To może tego?- zza
drugiego głazu ktoś wypchnął małą związaną dziewczynkę. Była
nieprzytomna.
„To ona!!” Sonozaki
i Izuka wlepili we mnie wzrok i czekali na mój ruch. Wyprostowałam
się i ruszyłam wolnym krokiem zbliżając się do kamieni.
„Zapowiada się ciekawie.”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz