czwartek, 7 listopada 2013

Od Tonari

Powoli zaczynaliśmy odczuwać skutki tak długiej misji. To już 2 tydzień podróży, jesteśmy wyczerpani a najtrudniejsze dopiero przed nami.
- Hej!! Wiem, że musimy dotrzeć tam jak najszybciej, ale w takim stanie nawet jak już się na niego natkniemy to możemy mieć problem w walce.- wysapał Sonozaki, jedyny Wielki Pieczętujący w naszej drużynie. Spojrzałam na resztę grupy i zwolniłam, dając im znak, że robimy przerwę.
Dobra. Trzeba się wyspać i nabrać energii, bo to nasz ostatni przystanek, musimy być w pełni sił. Nie wiemy czego się po nim spodziewać, więc zachowajcie czujność. Nie chcę, żeby któremu kolwiek coś się stało. Jasne?
-Jej Tonari to było…. Głębokie… Próbujesz nas zmotywować? Martwisz się o nas prawda? Teraz nie masz wyjścia musisz to przyznać. To tylko proste trzy słowa…- Wiedziałam do czego zmierza i spiorunowałam go wzrokiem.
-No dalej powtórz za mną „Kocham Cię Izuka-se…” Auu!!! A to za co??!! Tylko żartowałem nie musisz się tak wściekać…..- powiedział Izuka z miną zbitego psa.
-Ale kiedyś to powiesz i to będzie dzień mojego zwycięstwa!! Buhahahahaha!!!- cała drużyna wybuchła śmiechem co pozwoliło na rozładowanie atmosfery.
Po posiłku sprawdziliśmy teren i rozmieściliśmy zabezpieczenia. Było cicho. Nawet za cicho. Ptaki nie ćwierkały i w pobliżu nie było żadnych zwierząt. Raczej to nie my je wypłoszyliśmy…. Spojrzałam na Izuke, a on od razu zrozumiał o co mi chodzi i wszyscy zamilkli. Sięgnęłam po maskę, a reszta uczyniła to samo. Ufają mi, wiedzą, że moja intuicja nigdy nie zawodzi. Kiwnięciem wskazałam im pobliskie drzewa. Z dołu można zauważyć, że coś tam jest. Coś cienkiego. Sonozaki w masce ptaka też to zauważył i zwinnie wspiął się na jedno z nich.
- Żyłka z trucizną. Na moje oko dość silną.- Powiedział i sięgną po nóż.
-Nie!! Nie możesz tego przeciąć to najprawdopodobniej pułapka. Złaź na dół musimy to ominąć.- Sonozaki spojrzał na mnie zdezorientowany, ale za chwile dołączył do reszty.
Odeszliśmy zaledwie 10 metrów dalej, a ziemie spowiła mgła. Tak prosta technika miała nas przestraszyć? Wyszliśmy na polane, nie było tu niczego prócz 4 głazów rozstawionych w równych odstępach. Można było wyczuć napięcie zawieszone w powietrzu. Dostrzegłam ruch za jednym z kamieni, to był tylko ułamek sekundy, ale wiem co widziałam. Czarny płaszcz z czerwoną chmurą. Cholera!! Co tu robi członek Akatsuki??!! Wiedziałam, że coś tu śmierdzi… Misja na pozór banalna : „Przyprowadźcie dziecko do wioski, całe i zdrowe. ” Tylko po co mieliby wysyłać ANBU po jakiegoś bachora?
-Szukacie czegoś? A może kogoś?- powiedział ktoś niskim, spokojnym głosem.
- To może tego?- zza drugiego głazu ktoś wypchnął małą związaną dziewczynkę. Była nieprzytomna.
To ona!!” Sonozaki i Izuka wlepili we mnie wzrok i czekali na mój ruch. Wyprostowałam się i ruszyłam wolnym krokiem zbliżając się do kamieni. „Zapowiada się ciekawie.”



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz